Nasze koty
Koty są na tyle wdzięcznym tematem do rozmów i żartów, że stały się bohaterami wielu bajek, kreskówek itp. Co zabawniejsze, w internecie możemy obejrzeć wiele krótkich filmików pokazujących na co sobie koty pozwalają i jak postępują ze swoimi właścicielami. Filmiki te nie powinny bynajmniej nas śmieszyć. Pokazują bowiem, jak to kot domaga się uwagi, używając do tego niejednokrotnie paskudnych metod. Kiedy śpimy on drapie nas w stopy lub zaczepia nasze palce jeden po drugim, przechodzi się po naszym ciele we wszystkie możliwe strony, albo też atakuje naszą twarz. Podobnie nasz kot daje wyraz niezadowoleniu, gdy nie ma nas w domu dłużej niż zwykle. Nie dziwią już wtedy powywalane kwiaty z wazonu, pozrzucane ramki ze zdjęciami z półek, na które przecież nie wolno mu wchodzić, czy zrzucona cukierniczka ze stołu. Poza takim wyrażaniem niezadowolenia jest jeszcze powszechne u kotów rozrzucanie ziemi z kwiatków, podgryzanie kwiatków, tępienie pazurów na naszych ulubionych meblach i wiele innych rzeczy, które jako wyrozumiali właściciele tolerujemy. Nie wiedzieć tylko czemu! Czy kocie futerko i przyjazne mruczenie, które się z niego wydobywa, gdy głaszczemy go pod pyskiem, naprawdę wynagradza nam te wszystkie szkody? Opisane przeze mnie zachowanie kotów jest powszechne dla kotów tak zwanych dachowych. Dużo gorzej jest, gdy posiadamy koty syjamskie lub jeszcze inne rasy kotów, które w rodowodzie wręcz mają zapisaną swą wredną naturę. Czy właścicielom takich kociaków należy wręczyć medal za wyrozumiałość a może raczej za uległość wobec podopiecznych. Może właściciele ci chcą się podzielić swoimi przeżyciami i traumami związanymi z posiadaniem kotów. Moim idolem jest kot, który na widok spakowanych walizek swojego Pana rzuca się ze schodów głową w dół. A jego pan, no cóż, zamiast na samolot jedzie do lecznicy dla zwierząt.
